Adres do korespondencji : kowalski.prawo@wp.pl
WSTĘP Często pojawiają się głośne debaty prawników i innych rządzących naszym krajem na temat obowiązującego w Polsce prawa. Niemal wszyscy nawołują do przestrzegania prawa motywując, że inaczej nastąpiłby chaos. Prawo jednak winno być narzędziem państwa do wymierzania sprawiedliwości i wtedy można nawoływać do jego przestrzegania. Ma ono pełnić funkcję służebną wobec sprawiedliwości. W innym przypadku należy je zwalczać jak wszelkie inne akty gwałtu. Żeby prawo kojarzyło się ze sprawiedliwością muszą istnieć odpowiednie przepisy oraz grupa osób /najczęściej sędziów, prokuratorów/ wymierzających sprawiedliwość, która interpretując przepisy będzie miała na względzie sprawiedliwość jako cel priorytetowy. Obecnie prawo jest zbiorem przepisów, często niedoskonałych, służących do wydawania wyroków dalekich od sprawiedliwości. Wymierzający je sędziowie wydając niesprawiedliwe wyroki powołują się na akty prawne, uzasadniając nimi wymierzaną w imieniu prawa niesprawiedliwość. Stają się w ten sposób w ocenie moralnej współuczestnikami przestępstw. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że nie karzą winnych lub wymierzane kary nie są uciążliwe dla przestępcy, lecz równocześnie dlatego, że w ten sposób zachęcają do popełniania przestępstw stwarzając bezkarnością zachętę do działań przestępczych. Prawo nie chroni też pokrzywdzonego przed sprawcą i dochodzi w imieniu prawa do wyrządzania wobec niewinnych aktów przemocy i gwałtu. Brak jest też jakichkolwiek instytucji ochrony praw pokrzywdzonych, które chroniłyby pokrzywdzonego przed wymiarem niesprawiedliwości i np. mogły wstrzymać NATYCHMIAST wykonanie wydanego wyroku, który jest w odczuciu społecznym niesprawiedliwy. Obecnie przy opieszałości sądów i często niesprawiedliwych wyrokach, naprawdę skrzywdzony i uczciwy człowiek boi się niesprawiedliwości sądów a przestępca wręcz się śmieje z wymiaru sprawiedliwości. Czy można coś zmienić ? Do tego potrzeba zaangażowania wielu osób a nasze społeczeństwo często nie bardzo jest chętne do angażowania się w sprawy społeczne. Problem powstaje dopiero kiedy NAS dotknie bezpośrednio wymiar niesprawiedliwości. Ale co sami zestresowani, zaszczuci, pozbawieni oparcia, środków finansowych, walczący o przetrwanie możemy zrobić ? A że zostajemy sami jest to nasza wina, bo kiedy problem dotyka innych, NIE NAS, posłuchamy, pokiwamy głową i na tym się kończy. Wydaje nam się, że NAS opisany problem nie może spotkać, dlatego co najwyżej ograniczamy się do jednorazowego datku na dotkniętych nieszczęściem. Tłumaczymy się przed sobą, że nic nie zmieni żadne działanie, że jesteśmy zbyt zajęci aby móc angażować się w jakieś działanie. Poniżej przedstawiona jest autentyczna historia jednego życia. Powinna dać każdemu powód do przemyśleń i rozważenia, czy nie warto spróbować coś zrobić TERAZ, czy nie warto TERAZ znaleźć myślących podobnie, kiedy jeszcze mamy możliwość działania. Kiedy jeszcze nie jesteśmy dotknięci nieszczęściem, bo kiedy nas dosięgnie nieszczęście zostaniemy nagle sami, bezbronni bez przyjaciół, skazani na siebie. HISTORIA PRAWDZIWA. J.Kolwalski często podróżował i z tego powodu bywało, że nie zdążył odebrać korespondencji poleconej z poczty. Korespondencja wracała do adresata z adnotacją "nie podjęto w terminie". Wiedząc o takim trybie życia Kowalskiego pewien znający go oszust - T.Rzepa wykorzystał sytuację i oskarżył go przed sądem o kradzież znacznej sumy pieniędzy. Oczywiście Kowalski nie odebrał pozwu sądowego, bo się go nie spodziewał a zanim wrócił z podróży, poczta odesłała już pismo do nadawcy. W ten sposób nie zgłosił się na rozprawie sądowej i sąd zgodnie z procedurą sądową w sprawach zaocznych nie badał zasadności oskarżenia, przyjmując oskarżenie za prawdziwe. Na podstawie pomówienia wydał wyrok zaoczny uznający J.Kolwalskiego winnym i nakazującym mu dokonanie zapłaty na rzecz oszusta znacznej sumy pieniędzy. Oczywiście nie wiedząc o sprawie, Kowalski nie odwołał się od wyroku sądu i wyrok nabrał mocy. J.Kolwalski dowiedział się od komornika o tym, że ma oszustowi zapłacić zgodnie z wyrokiem znaczną sumę pieniędzy. Natychmiast zwrócił się do sądu o przywrócenie terminu do ponownego rozpatrzenia sprawy i wstrzymanie wykonania wyroku. Motywował, że został oszukany, często wyjeżdża i nikomu nic nie jest winien a znajomy przestępca T.Rzepa podstępem wprowadził sąd w błąd. Konsekwencje. Sąd kilka miesięcy nie rozpatrywał sprawy. W tym czasie nie wstrzymał wykonania wyroku. J.Kolwalski w międzyczasie wydał wszystkie oszczędności na opłacenie kosztów sądowych, kosztów adwokackich adwokata prowadzącego sprawę i innych, u których zasięgał porad prawnych. Równocześnie komornik oddał oszustowi T.Rzepie zgodnie z wyrokiem dom Kowalskiego, samochód i oszczędności zgromadzone w banku na koncie. Wreszcie sąd wydał wyrok i jak można było się domyśleć nie przyznał J.Kowalskiemu terminu do ponownego rozpatrzenia sprawy uznając, że był winnym zaniedbania. J.Kowalski postanowił złożyć apelację do sądu drugiej instancji. Nie miał już jednak gdzie mieszkać, nie miał środków na utrzymanie swoje i rodziny ani na adwokata ani na opłacenie wysokich kosztów sądowych. W tej sytuacji napisał do sądu prośbę o zwolnienie z kosztów sądowych. Uczciwie stwierdził, że obecnie jego dochody są bardzo niskie i nie pokrywają podstawowych potrzeb. Ciągle jest na długach. Sąd uznał, że nie mówi prawdy, ponieważ jeśli ma większe koszty niż dochody to musi ukrywać dochody i odrzucił wniosek o zwolnienie z kosztów, pozbawiając Kowalskiego ostatniej nadziei na uzyskanie sprawiedliwego wyroku. Należy dodać, że tylko wyroku, bo oszust natychmiast pozbył się otrzymanego od komornika majątku Kowalskiego i nawet w przypadku uzyskania przez Kowalskiego pozytywnego dla niego wyroku po kilku latach, nie zwróciłby ani grosza. Oczywiście oszust, jako doświadczony przestępca od kilku lat pozostawał na bezrobociu i nigdzie nie był zameldowany aby ewentualnie nie musiał oddawać tego co ukradł. Z racji bezrobocia oszust składając pozew, został przez sąd zwolniony z kosztów sądowych. Sąd uznał, że skoro oszust pozostaje na bezrobociu i nie ma żadnych dochodów to nie może ponosić kosztów. Na koniec podsumowanie. Kowalski zwrócił się do prokuratury o ściganie przestępcy, który pozbawił jego i jego rodzinę majątku i możliwości egzystencji. Prokuratura badając sprawę przez pół roku nie doszukała się winy przestępcy. Nadmienić trzeba, że nie było to pierwsze przestępstwo dokonane przez T.Rzepę. Na dowód tego Kowalski dostarczał wszędzie trzy wyroki karne uznające oszusta T.Rzepe winnym wcześniej dokonanych innych przestępstw. Za każdym razem miał wyroki zawieszane i nigdy nie musiał niczego zwracać. Można dodać, że Kowalski zwracał się o pomoc także do prawników Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Kancelarii Prezydenta. Dowiedział się, że sprawa nie leży w kompetencjach tych jednostek. I KONIEC HISTORII KOWALSKIEGO. CZY CZUJESZ ULGĘ ŻE TO NIE TY ? Jeśli spotkała Ciebie lub kogoś z Twoich znajomych jakaś przygoda związana z niesprawiedliwością prawa napisz, podziel się informacjami. Może pozwoli to stworzyć zbiór absurdów. |